Andrzejki - Międzylesie.
Jedna z ciekawszych imprez miała miejsce w Międzylesiu. Były to Andrzejki, jeszcze za komuny. Przyjechaliśmy w cztery osoby, a tam na stacji kolejowej od razu przyplątali się WOP - icy. Pytali się o wszystko, a nawet nie zdziwiłbym się, gdyby zapytali ile razy w ciągu doby pewne sprawy robimy i czy mogliby dziewczyny wypożyczyć. WOP - icy byli pewnie naszymi rówieśnikami i chyba nudziło im się na
Andrzejki, tyle, że to oni decydowali o naszym losie. Staliśmy tam z godzinę, a obok nas dwóch Węgrów, najwyraźniej rozbawionych, bo czekających na tłumacza. Nam jeszcze przeszukali plecaki, a polegało to na wysypaniu zawartości na posadzkę poczekalni, a potem mogliśmy, to sobie pozbierać. Nie miało pewnie sensu to wysypywanie, bo nawet nie spojrzeli na zawartość. Takie to były smutne czasy i tylko filmy Bareii, pokazywały rzeczywistość na wesoło. O Andrzejkach w pałacu można było tylko marzyć. Pałac w Międzylesiu, był w bardzo złym stanie i nie nadawał się do zamieszkania, ale my mieliśmy układ i pozwolono nam na materacach przenocować. W nocy straszyliśmy.